Problematyka dramatu Hamlet

Dramat opowiada o śmierci, zemście, namiętności, zdradzie i wynikających z nich wielkich napięciach psychicznych.

Shakespeare w Hamlecie ukazuje je bez jednoznacznych ocen, nie przedstawia nam jasnych definicji i prostych rozwiązań. Ukazuje różne drogi i różne wybory – i związane z nimi ból i cierpienie.

Z całą pewnością Hamlet to sztuka pokazująca, iż na świecie istnieje jednocześnie dobro i zło, i że są one jednocześnie obecne w każdym naszym czynie i w każdym człowieku.

To właśnie obecność dobra i zła w ludzkiej naturze wydaje się być osnową, centralnym z moralistycznego punktu widzenia punktem dramatu. Problemy egzystencjalne księcia Hamleta wynikają poniekąd stąd, iż nie potrafi on – z początku przynajmniej – zaakceptować owej dwoistości i tego, że człowiek nie jest jedynie dobry, że jest jednak w swojej konstrukcji ułomny.

Idealizm księcia w zderzeniu z rzeczywistością musi przegrać. Idealizm Hamleta dotyczący natury ludzkiej doskonale widać, gdy (wielokrotnie) zestawia cechy swojego ojca z cechami Klaudiusza; idealizuje wtedy Hamleta-ojca, jednocześnie najgorsze przywary przypisując stryjowi, np.

„Taki anielski król, naprzeciw tego

Istny Hyperion naprzeciw satyra” (1,2)

czy też:

[mówi do Królowej]

„ Patrz ile wdzięki mieści to oblicze:

Czoło Jowisza Hiperiona włosy;

Wzrok Marsa, groźny i rozkazujący;

Postawa godna Merkurego (…)

Patrz tera owdzie, to twój mąż dzisiejszy;

Jak zaśnieżały kłos, zarażający

Zdrowego brata. Maszli, pani, oczy,

Żeś mogła rzucić górne pastwisko

Dla paszy na tym bagnie ?” (3,4)

Podobnie czyni zestawiając zalety ojca z czynami swej matki, którymi się brzydzi. Hamlet poniekąd odrzuca istniejące stosunki społeczne, te same, które czynią zeń księcia – kontestuje fakt służalczości sług, czemu daje wyraz w nieustannym nabijaniu się z Poloniusza, nie przepuszcza też zastępującemu niejako w Akcie V Poloniusza Ozrykowi, gardzi Rozenkrancem i Gildensternem. Brzydzi się także rozwiązłym życiem dworskim w Elsynorze z nieodłącznymi: pijaństwem i salwami armatnimi, oddawanymi przy okazji błahych wydarzeń (jak chociażby nowa kolejka wina). Fakt pogardy dla służalczości i małostkowości nie przeszkadza mu jednak skwitować śmierci Rozenkranca i Gildensterna przywołanym już stwierdzeniem ,iż:

„Biada podrzędnym istotom, gdy wchodzą

Pomiędzy ostrza potężnych szermierzy”. (5,2)

Podstawowe pytania dotyczące sztuki – z czego wynika przecież cała jej interpretacja – są poważne i nie do końca rozwiązywalne (tu tylko niektóre z nich): czy Hamlet naprawdę jest szalony czy tylko udaje ? (w końcu nawet fakt, że udaje, nie świadczy o tym, że nie jest szalony; przecież może być nieświadomy swego szaleństwa; może udawać szalonego zarówno będąc, jak i nie będąc szalonym); dlaczego Hamlet zdecydował się zerwać z Ofelią, skoro – jak sam twierdził – kochał ją, czemu dał w końcu wyraz już po jej śmierci, w trakcie jej pogrzebu ?; no i wreszcie: dlaczego Hamlet niepotrzebnie zwleka z dokonaniem aktu zemsty, która jest jego motywem przewodnim i według niego samego moralnym wręcz obowiązkiem ? (przecież gdyby zabił modlącego się Klaudiusza – a miał już wtedy dowód iż Duch nie kłamał – uniknąć można by całej masy nieszczęść, rozpoczętych niedługo potem zabiciem Poloniusza).

Interesującą możliwość odpowiedzi na kwestię szaleństwa Hamleta daje osoba Horacego. Horacy, którego obecność i status w Elsynorze jest niejasny (co jest jednym z wielu dowodów, iż autor nie do końca dbał o szczegóły), ma status bezstronnego i niezaangażowanego w dworskie rozgrywki obserwatora. Jest też jedyną osobą, z którym Hamlet rozmawia – czy też stara się rozmawiać uczciwie (no bo ile można gadać do siebie w monologach). Zresztą status Horacego jako osoby godnej zaufania i potwierdzającej nawet wydawałoby się nieprawdopodobne fakty zostaje ustalony już w scenie otwierającej dramat, gdzie to właśnie Horacy został poproszony o interwencję w związku z ukazywaniem się Ducha. A więc to Horacy jest niejako głównym weryfikatorem prawdy i fałszu, tego co się wydaje i tego co jest. To jego poprosi Hamlet o obserwowanie Króla w czasie spektaklu „Zabójstwa Gonzagi”. I to właśnie nie tylko dlatego, iż Horacy jest jedyną osobą, której misję takową może powierzyć; ale także właśnie dla owej roli, jaką – jak się zdaje – Horacy ma w tym dramacie: bezstronnego weryfikatora prawdy. Zresztą, jest jedyną osobą, która przebywa na dworze nie z czyjegoś rozkazu, która rozmawia z Hamletem nie z czyjegoś poduszczenia, ale z własnej wewnętrznej potrzeby; to potwierdza uczciwość Horacego, szczególnie że wyraźnie przez autora jest on stawiany w opozycji do Rozenkranca i Gildensterna. Nawet jeśli założymy, że Hamlet nigdy nie opowiedział Horacemu prawdy o szczegółach rozmowy z Duchem (w końcu mógł być to efekt jego domniemanego szaleństwa), to tak czy inaczej Horacy widział dokładnie reakcję Klaudiusza na przedstawienie, zaaranżowane przez Hamleta. Jaką więc rolę pełni Horacy ? Zapewne – będąc filozofem i człowiekiem mocno stąpającym po ziemi („Nic z tego, ręczę, że nie przyjdzie”, „Bóg świadkiem, że nigdy / Nie byłbym temu wierzył, gdyby nie to / Tak jawne, dotykalne przeświadczenie / Własnych mych oczu [1,1]), jest weryfikatorem prawdy, prawdy tak trudno uchwytnej wobec zagmatwanej przeogromnie akcji dramatu. A więc być może Horacy jest dla nas wskazówką: jeżeli Horacy wierzy Hamletowi, to może ten mówi prawdę ? Znaczyłoby to, iż Hamlet jednak nie był szalony, a jedynie musiał przezwyciężyć depresję wywołaną zderzeniem młodzieńczych wyobrażeń z okrutną rzeczywistością (co, jak się wydaje, dokonuje się także w trakcie monologu zaczynającego się słowami „Być albo nie być…”) ? Może taki był zamysł autora ? No dobrze, a co jeżeli Horacy się myli ? Niestety, budowa dramatu nie pozwala na łatwe odpowiedzi.

Ciekawie został przedstawiony w dramacie problem zemsty i winy: mściciel Hamlet zostaje poprzez zamordowanie Poloniusza celem innego mściciela – Laertesa. Idealista Hamlet w jednej chwili staje się przecież mordercą Bogu ducha winnego Poloniusza. A więc natura samego Hamleta także jest dwoista. Zresztą, humanista i idealista Hamlet nie ma ani cienia wątpliwości, gdy wysyła na śmierć Gidensterna i Rozenkranca, mszcząc się poniekąd na nich za udział w intrydze Klaudiusza – chociaż nie wiemy – podobnie jak sam Hamlet, czy mieli o niej jakiekolwiek pojęcie. Sam zresztą mówi, bez cienia skruchy:

„ Samić jej [śmierci – przyp. autor artykułu] szukali;

Sumienie moje spokojne w tej mierze;

Własne wścibstwo wtrąciło ich w przepaść.

Biada podrzędnym istotom, gdy wchodzą

Pomiędzy ostrza potężnych szermierzy”. (5,2)

W dramacie można znaleźć wiele ciekawie przedstawionych opozycji, np. rozwiązła Królowa i czysta Ofelia, wierny Horacy i zdradzieccy szpiegowie, a dawni przyjaciele – Rozenkranc i Gildenstern, no i przede wszystkim wszelkie opozycje związane mniej lub bardziej z osobą tytułowego bohatera, np. dobro i zło, wierność i zdrada, miłość i odrzucenie..

Podstawową osnową dramatu jest zderzenie idealizmu Hamleta z rzeczywistością świata, a przede wszystkim zderzenie jego wizji świata i człowieka z oczywistym faktem istnienia zła na świecie, ale też przede wszystkim istnieniem zła jako nieodzownej części natury ludzkiej. A przejawy tego zła zdają się być wszędzie: w postępowaniu jego matki, która według Hamleta kochała przecież ojca; w postępowaniu stryja, który zabił swego brata i posiadł jego żonę; i w wielu innych sprawach i osobach (Poloniusz jest służalcem, Rozenkranc i Gildenstern są zdrajcami i szpiegami, Ofelia pozwala sobą manipulować, nawet wyidealizowany ojciec okazuje się grzesznikiem, o czym otwarcie mówi jego Duch; zresztą w końcu on – Hamlet – czuje w sobie ową dwoistość ludzkiej natury).

W obliczu istnienia zła Hamlet myśli o śmierci i jest zniesmaczony życiem, szczególnie zaś jednym z jego najważniejszych przejawów – rozwiązłością, czy też w konsekwencji seksem (a w końcu miłością), i to na dwóch płaszczyznach: konkretnej, gdy ma na myśli związek swej matki ze stryjem, i ogólnej, gdy rozpatruje życie erotyczne jako siłę sprawczą, tworzącą nowe życie. A skoro życie jest złe, to po co „mnożyć grzeszników” (3,2) ? Zresztą być może stąd też wynika odrzucenie Ofelii przez Hamleta; w końcu, zakładając że ją prawdziwie kocha lub kochał, to właśnie ona z jego punktu widzenia jest ucieleśnieniem jego erotycznym marzeń – a więc wiąże się z tym, czym się brzydzi. Widząc postępowanie matki, która – jak mu się wydawało – kochała swego męża, bez chwili wahania poszła w ramiona innego, Hamlet być może traci wiarę w istnienie miłości w ogóle ? A więc może stąd wynikają jego sprzeczne zupełnie wypowiedzi :

„ Kochałem dawniej waćpannę”

„Nie kochałem cię wcale” ?

Może w gruncie rzeczy Hamlet kocha Ofelię, ale przed samym sobą zaprzecza, uznając, że tak naprawdę miłość nie istnieje, a przynajmniej nie jest niczym dobrym ? Byłby to dualizm zaprawdę godzien tragedii.

Innego rodzaju opozycję mamy w stosunku Hamleta do zemsty. Z jednej strony doskonale zdaje sobie sprawę z ohydy zbrodni Klaudiusza i z tego, iż na nim jako synu starego Hamleta ciąży święty obowiązek zemsty, jednak jednocześnie zdaje sobie sprawę, że w zemście, w zamordowaniu człowieka tkwi nieodzownie zło. Co więcej, jako mściciel Hamlet jest jednocześnie dobry (wymierza karę za uczynioną zbrodnię) i zły (jest mordercą, odbierającym życie). Paradoksalnie, nie zabicie Klaudiusza, gdy Hamlet miał po temu świetną sposobność, przyczyniła się do wielkiej tragedii, w tym także śmierci samego Hamleta. To, że nie uczynił źle, przyniosło w efekcie jeszcze więcej zła i rozpaczy, a sam Hamlet koniec końców i tak zabija Klaudiusza.

Hamlet przechodzi w trakcie sztuki widoczną przemianę. Rozmyślający o istnieniu zła idealista, brzydzący się światem, odrzucający miłość – a w zasadzie seks, kontestujący faktyczną naturę ludzką, w Akcie Piątym dramatu jawi nam się nagle innym człowiekiem. Potrafi wyznać – niestety już po jej śmierci – że kochał Ofelię. Czyni to w czasie dramatycznej wymiany zdań z Laertesem, być może wbrew swoim zamierzeniom, ale wydaje się czynić to szczerze. A więc odrzucił Ofelię jedynie ze względu na obrzydzenie, jakie wywołało u niego postępowanie matki, w imię swojego idealizmu ? Dowiadujemy się, iż ten idealista brzydzący się złem bez wahania wysłał na śmierć dawnych towarzyszy. Być może byli zdrajcami, ale nie miał w stosunku do nich takich skrupułów, jak wcześniej do największego – przynajmniej w oczach Hamleta – zbrodniarza w Elsynorze. Być może – wykształcony na humanistę introwertyk, który starał się najpierw dokonać oceny swych czynów, zanim coś zrobił, doszedł w końcu do wniosku, że „nie wszystko / jest po diable, co czynimy nagle”, ale że też „jakieś dobre bóstwo kształt nadaje naszym / działaniom z gruba ociosanym” (5,2).

Dramat Shakespeare’a pozostawia wiele pola do popisu krytykom i przeróżnym interpretacjom. Powyżej przedstawione zostały jedynie niektóre z nich, z konieczności bardzo fragmentarycznie i wybiórczo. Z całą pewnością Hamlet długo jeszcze będzie sztandarowym polem do popisu dla teatrologów, szekspirologów i literaturoznawców.

Źródło: wikipedia.org

hastagi na stronie:

#jak hamlet ocenia ludzkie życie #problematyka hamleta #hamlet problematyka #jak hamlet ocenia zycie ludzkie #scharakteryzuj problematykę moralną hamleta i makbeta #problematyka moralna hamleta i makbeta #idealizm hamleta #ohyda z burzy szekspira #hamlet idealista #jak hamlet ocenia ludzkie życie?

Authors

Related posts

Top